poniedziałek, 25 sierpnia 2014

ABC brytyjskiej szkoły

Moi drodzy! Rok szkolny zbliża się wielkimi krokami, pewnie część z Was kupiła już podręczniki i przybory szkolne, część może jeszcze żyje wakacjami... Niestety czas płynie nieubłaganie, a z nim mija wolne, wakacyjne podróże, słońce i beztroska...
W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam pokazać jak wygląda publiczne szkolnictwo w Wielkiej Brytanii z perspektywy Polki, która tam mieszkała. Dziękuję Oliwii (świetnej tłumaczce!) za to, że zechciała poświecić swój czas i odpowiedzieć na moje pytania. Post powstał w ramach cyklu "W 80 blogów dookoła świata", który tworzą pasjonatki języków obcych. Na końcu postu znajdziecie linki do innych artykułów opisujących szkolnictwo w innych państwach świata. 


Learn English Śpiewająco: Jakie największe różnice zauważasz pomiędzy systemem polskim, a brytyjskim?

Oliwia: Nauczanie w polskich szkołach prowadzone jest według zasad zdecydowanie bardziej restrykcyjnych… Ale może od początku. W Wielkiej Brytanii idzie się do szkoły wcześniej – mając ok. 5 lat dziecko trafia do reception class, to coś w rodzaju polskiej zerówki. Wcześniej oczywiście jest przedszkole – nieobowiązkowe, ale raczej powszechne. Nauka prowadzona jest raczej przez zabawę i opowieści. Później uczy się raczej rzeczy praktycznych: gotowania, stolarki, krawiectwa. Na lekcji biologii odbywa się sławna z filmów sekcja zwłok żaby etc. 

LEŚ: Obrońcy przyrody nie protestują? Czy dziecko/rodzic może odmówić uczestnictwa?

O: To jest w programie nauczania, raczej nie mają szans protestować. Czasem robią to dzieci, ale wtedy zadanie pozostaje bez zaliczenia… 

LEŚ: Do którego roku życia edukacja jest obowiązkowa? 

O: Do osiemnastego (względnie dziewiętnastego), czyli ukończenia college. 

LEŚ: Czy high school i secondary school to to samo?

O: Wiele osób w Polsce tak myśli, ale high school to szkoła wyższa, a więc trzecia, po secondary.

LEŚ: Kiedy w Wielkiej Brytanii zaczyna się rok szkolny? Do kiedy trwa?

O: Podobnie jak w Polsce, dzieci idą do szkoły na początku września. Wakacje zaczynają natomiast między 10 a 20 lipca (w zależności od statutu i rodzaju szkoły, primary zwykle trwa o tydzień dłużej). Wyjątkiem jest tylko tzw. study leave, czyli jedenasta klasa, w której to kończy się maju. Przyszli studenci mają uczyć się na studia. Można też dzielić rok szkolny na trymestry (pomijając wszystkie krótkie ferie). Wtedy pierwszy trwa do połowy października, drugi do początku marca, a trzeci do końca roku. W międzyczasie wypadają ferie świąteczne, ustawowe i inne, poza tym – jak widać – podział taki nie jest równy. 

LEŚ: Czy w ciągu roku mali Brytyjczycy mają dużo wolnego (przerwy świąteczne, ferie, długie weekendy)?

O: Okresy wolne są zupełnie inne niż w Polsce. Przede wszystkim klas nie dzieli się na semestry, ale na tzw. terms, czyli okresy. Jest ich sześć i po każdym ukończonym są krótkie ferie (dwu- lub jednotygodniowe). Do tego mamy jeszcze wolny dzień nauczyciela, wszelkie bank holidays (państwowe święta) i ferie świąteczne podobnie jak u nas. 

LEŚ: Rodzice mają wpływ na wybór szkoły? Czy dzieci przypisywane są odgórnie według rejonu?

O: W primary school jest rejonizacja, ale spokojnie można zapisać dziecko do innej szkoły, za powód podając nawet własne chęci. Jeśli w placówce jest miejsce, nikt nawet nie zapyta o rejon i „przydziałową” szkołę. Do wyższych szkół trzeba składać podania, rozpatrywane głównie na podstawie wykazu ocen. 

LEŚ: Wielka Brytania kojarzy się też wielu osobom z prywatnymi szkołami (choćby Eton, Westminster czy Winchester). Szkolnictwo prywatne jest drogie? 

O: To zależy od wielu czynników. Rodzaju szkoły, jej rangi, ale też rejonu Wielkiej Brytanii. Większość przeciętnych Anglików chodzi raczej do szkół państwowych, ale nawet w małych miastach znaleźć można rodziny, które posyłają swoje pociechy do prywatnych placówek. 

LEŚ: Czy poziom nauczania w nich jest wyższy? Czy to po prostu kwestia prestiżu/snobizmu rodziców?

O: Zdania są – rzecz jasna podzielone – tzw. podstawa programowa jest ta sama, więc poziom czasem jest wyższy, ale z jasnych powodów raczej nie są to wielkie różnice. Czasem chodzi o tradycję, sławnych absolwentów, renomę. Niektórzy jednak twierdzą, że wiedza jest w takich szkołach lepiej weryfikowana i w ciekawszy sposób przedstawia, przez co w ogólnym rozrachunku jej zasób jest szerszy. Trudno oceniać obiektywnie… 

LEŚ: Jak wygląda zakup podręczników? W Polsce co roku rodzice przeliczają, ile tym razem będą musieli wydać na nowe książki.

O: W Wielkiej Brytanii prawie wszystkie pomoce naukowe są zapewniane przez szkołę darmowo lub względnie sprzedawane w szkole, ale stawki zwykle nie są wysokie. 

LEŚ: Ale są jeszcze inne przybory szkolne, plecaki, zeszyty...

O: Przez pomoce naukowe rozumiem też zeszyty, kredki… Tylko teczki/torby/plecaki trzeba kupić samemu, ale również można w szkole z logo placówki (często za niższe kwoty). Dzieci jednak nie noszą ze sobą codziennie podręczników, bo zwykle trzymają je w szkolnych szafkach, więc nie potrzebują wielkich tornistrów, co upraszcza sprawę pod każdym względem.

LEŚ: Czy noszenie mundurka jest obowiązkowe? Gdzie można je dostać? Czy zapewniają je szkoły?

O: Jest to przymus, którego nie da się obejść. Na każdym poziomie szkolnictwa mundurki są obowiązkowe. Ich wygląd zależy od rodzaju, poziomu, renomy i tradycji szkoły. Zwykle zawiera ciemny dół, białą koszulę i sweter bądź bluzę z logo/tarczą szkoły (względnie także z nazwą domu, do którego dziecko przynależy). Można kupić je w szkole, w specjalnych sklepach z odzieżą szkolną bądź w marketach. Oczywiście w ostatnim przypadku bez logo, ale jest to ostatecznie dopuszczalne przez większość dyrekcji. Również na zajęciach z wychowania fizycznego dzieci muszą mieć specjalne mundurki (dostępne j.w.). Obuwie szkolne jest kryte, ciemne i koniecznie płaskie. W zimie obowiązuje bezwzględny nakaz zmiany butów. Zabrania też się biżuterii, wiszących ozdób, farbowania włosów, makijażu i tatuaży. 

źródło: Wikipedia
LEŚ: A co grozi za nieprzestrzeganie zasad? Zawsze zastanawiał mnie też fakt czysto praktyczny – mundurki muszą się brudzić podczas codziennych czynności, przecież dzieci i młodzież się pocą. Trzeba kupować 2-3 komplety na zmianę? 

O: Znam dzieci, które mają 10 koszul. Trzy pary spodni to podstawa. Pojedynczo jest zwykle tylko marynarka i krawat, bo to pierze się w piątki, a w ciągu tygodnia po prostu czyści. Ten aspekt jest nieco kłopotliwy, ale przecież i zwykłe ubrania trzeba zmieniać, prawda?

LEŚ: W podręcznikach do nauki angielskiego często spotykam informację o after school clubs. Czy rzeczywiście są takie popularne?

O: To kółka zainteresowań prowadzone przez nauczycieli lub czasem przez zewnętrzne osoby powiązane np. z lokalnymi instytucjami kulturalnymi/samorządowymi. Dotyczą bardzo wielu dziedzin: spotkamy drużyny sportowe, szachistów, tancerzy, malarzy, filmowców (zarówno fanów-widzów jak i scenarzystów, kółka teatralne itp.), melomanów młodych poetów, a niekiedy nawet adeptów szermierki. Brytyjskie dzieci bardzo chętnie spędzają tam czas, gdyż uczestnictwo zalicza się do osiągnięć zdobytych w roku szkolnym (można też wyjechać na ogólnokrajowe zawody), można miło spędzić czas z przyjaciółmi etc. W każdym okresie działają przynajmniej trzy różne kluby. Ciekawą opcją są też kluby before school, na które uczęszczają dzieci zapracowanych rodziców. Można zaprowadzić dziecko godzinę wcześniej, a otrzyma ono śniadanie i opiekę. 

LEŚ: Czyli jeśli rodzic pośle dziecko do klubu before school będzie ono w szkole o godzinie...

O: Zwykle takie kluby działają w podstawówkach, w których lekcje zaczynają się w przedziale 8.30-9.15 (zależnie od statutu), więc przyprowadza się dzieci w granicach 7.30-8.30. 

LEŚ: A jeśli dziecko zostaje na zajęcia after school to wyjdzie ze szkoły o...

O: Zajęcia trwają godzinę, rzadziej dwie. Co daje: 16 w szkołach początkowych i 17-18 w secondary school. 

LEŚ: Skąd wynika popularność klubów?

O: Prawdopodobnie z tego, że są bardzo chwalone przez nauczycieli. Dzieci poznają tam przyjaciół z innych klas i rozwijają swoje pasje. Wszystko to komunały, ale na Zachodzie naprawdę podchodzi się do takich spraw poważnie. 

LEŚ: Jak wyglądają brytyjskie wywiadówki?

O: Są to spotkania na koniec termu. Szkoła ustala termin dla wszystkich klas i nauczycieli. Później nawiązywany jest kontakt z rodzicami i umawiają się oni z konkretnymi belframi na 15 rozmowy w cztery oczy. Odbywa się to w szkolnej stołówce/świetlicy/sali gimnastycznej. Nauczyciele zajmują swoje stoliki, a rodzice chodzą od jednego do drugiego. Często można chodzić na takie zebrania z dziećmi i rozmowy odbywają się w ich obecności. 

LEŚ: Jak w takim razie omawiane są tematy ogólnoklasowe, np. wspólne wycieczki? 

O: Poprzez listy pisane do rodziców, kserowane i rozdawane dzieciom pod koniec zajęć danego dnia. Zwykle na dole strony nauczyciel prosi o informację zwrotną lub chociaż podpis. Jeśli temat wymaga ustaleń, przeprowadzane są ankiety albo decyzje podejmowane są przez radę rodziców. Raczej nikt nie protestuje.

LEŚ: Jak wygląda kontakt szkoły z rodzicami poza wywiadówką? 

O: W skrajnych przypadkach opiekun domu/wychowawca kontaktuje się telefonicznie. Głównie jednak jest to relacja opierająca się na krótkich (niekoniecznie codziennych) rozmowach podczas przyprowadzania/obierania dzieci. 

LEŚ: Czy w szkołach funkcjonują sklepiki? Co można w nich kupić?

O: W niektórych placówkach znajdziemy kafeterie, w których można kupić bułkę, napój, a nawet i obiad. Typowe sklepiki nie są propagowane w krajach anglosaskich.

LEŚ: Co serwują brytyjskie stołówki? Jedzenie smakuje uczniom?

O: Co do jedzenia, to też nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć, bo różnie bywa. Kanapki, sałatki, płatki, zupki, ryby z frytkami. To też zależy od statutu szkoły. Tam jest w ogóle większa dowolność w rzeczach, nie ma jednoznacznych przepisów, więc dyrektor może mieć własne rozporządzenie według tego, co dzieciom smakuje.

LEŚ: Ile średnio kosztuje lunch w szkole?

O: 2,5 funta za jeden mniej więcej.

LEŚ: Czy dzieci z rodzin wielodzietnych lub z biednych domów mają darmowe posiłki?

O: Nie. Nie płacisz - nie idziesz.

LEŚ: Czy w szkole jest higienistka/pielęgniarka?

O: Podobnie jak w Polsce – nie w każdej, ale generalnie raczej można spodziewać się, że jest. 

LEŚ: A czy dzieciom sprawdzane są głowy? Pamiętam jak do nas w szkole podstawowej przychodziła pani higienistka sprawdzać, czy dzieci nie mają „pasażerów na gapę”. Musieliśmy też czasami szczotkować zęby, żeby były zdrowe takim okropnym płynem (nie pamiętam jak się nazywał).

O: Flurowanie – ten płyn miał to zapewniać. Przynajmniej tak twierdziła higienistka. W niektórych angielskich szkołach sprawdza się dzieciom głowy na wyrywki. Czasem robi to pielęgniarka, innym razem wychowca. Regularnie rozdaje się uczniom ankiety. To na rodziców spada odpwiedzialność sprawdzenia. Później należy uczciwie napisać, ile pasożytów się znalazło. Dziecko dostaje specjalny czepek i jest sadzane przy osobnym stoliku, żeby nie zarażać innych dzieci. Po tygodniu powtórnie dostaje ankietę. I tak do skutku… albo znudzenia nauczyciela, bo nikt nie robi z tego wielkiej sprawy, przynajmniej w państwowych szkołach. Mówi się, że „dzieciom takie rzeczy się zdarzają”. 

LEŚ: Jakie przedmioty nauczane są w szkole podstawowej, a jakie w secondary schools?

O: Głównie oczywiście angielski, matematyka, przedmioty techniczne (jak wspominałam wcześniej szkolone są głównie umiejętności przydatne w dorosłych życiu), ale także religia, muzyka, wychowania obywatelskie. Historia dzielona jest na dwa przedmioty: klasyczną i powszechną. W szkole średniej pierwsze dwa lata to nauczanie ogólne, następne dwa to nauczanie zawodowe. 

LEŚ: Czy lekcje w Wielkiej Brytanii również trwają 45 minut? Jak długie są przerwy?

O: Długość lekcji i przerw również zależy od statutu szkoły, ale zwykle lekcja trwa ok. 60 min. Długa przerwa 30-45 min. W tym czasie dzieci jedzą lunch. 

LEŚ: Angielski to lingua franca, wydawałoby się, że Brytyjczykom nauka języka obcego nie jest potrzebna. Jak wygląda nauka języków obcych, czy są jakieś cieszące się szczególną popularnością, czy wręcz przeciwnie – takie, których uczniowie nie cierpią.

O: To jest jak z nauką przedmiotów ścisłych… wszystko zależy od upodobań konkretnych uczniów. Raczej nie są one na pewno znienawidzoną częścią edukacji. Do popularnych należą język francuski i niemiecki. 

LEŚ: Wielka Brytania to obecnie kraj bardzo zróżnicowany etnicznie i kulturowo. Czy powoduje to jakieś problemy w szkole? 

O: Brytyjskie szkoły raczej dbają o to, by różnice etniczne nie wywoływały problemów. Religia nie jest obowiązkowa, szanuje się także nakazy dotyczące diety czy stroju. Oczywiście zdarzają się incydenty, jak w każdych grupach z mniejszościami, ale nie rzutuje to jakoś szczególnie na obraz szkół. 

LEŚ: Czy polskie dzieci dobrze asymilują się w brytyjskich szkołach? Jak są traktowane przez rówieśników?

O: Polskie dzieci łatwo zaprzyjaźniają się z anglojęzycznymi kolegami, chętnie uczą się języków, a rówieśnicy zwykle starają się pomagać. To pytanie łączy się mocno z poprzednim i właściwie odpowiedź może być taka sama. 

LEŚ: Czy religia jest nauczana w szkołach?

O: Tak, niektóre szkoły są nawet katolickie, protestanckie etc. 

LEŚ: Ale nie są to szkoły publiczne?

O: Zwykle prywatne na prawach publicznych. Czyli darmowe, państwowe, ale należące (aktualnie lub wcześniej) np. do zakonu/klaszoru itp.

LEŚ: Co najbardziej podobało Ci się w szkole brytyjskiej, a czego nie ma w Polsce?

O: Rodzice przyprowadzają i odbierają dzieci na poziomie podstawowym (więc do 11 roku życia). Oczywiście mogą napisać oświadczenie, że zdecydowali inaczej (dziecko wraca samo/korzysta z autobusu szkolnego/taksówki), ale zwykle ułatwia to szybkie reakcje na konkretne sytuacje w klasie, co jest nierzadko uzdrawiające dla sytuacji w klasie albo postępów dzieci w nauce. W Polsce większość rodziców zaprzestaje regularnego pojawiania się w szkole w okolicach drugiej klasy. Bezwzględne mundurki wiele upraszczają. Ważną sprawą są też podręczniki, które przecież nierzadko powodują nadszarpnięcie rodzinnego portfela polskiej rodziny, a niekiedy przekraczają ich możliwości. W Anglii nie ma tego problemu, dzięki czemu dzieciaki mają faktycznie dostęp do darmowej edukacji. 

LEŚ: Co to są A-levels?

O: Odpowiedniki polskiej matury. Egzaminy zdawane na koniec college-u. Zwykle zdaje się je z trzech wybranych przedmiotów. 

LEŚ: To one decydują o przyjęciu na studiach? A może uczelnie tworzą własne egzaminy wstępne? 

O: Oczywiści, że tworzą, ale to jest etap drugi. Najpierw trzeba przejść selekcję egzaminacyjną. Przed pójściem na specjalistyczne kierunki warto też wcześniej zdobyć kwalifikacje zawodowe np. NVQ. Warto też zrobić Advanced Extension Award (AEA).

LEŚ: Czy dostanie się na studia jest trudne? Jakie warunki należy spełniać? Czy za studia się płaci?

O: Oczywiście wszystko zależy od tego, czy zdaliśmy A-levels, czyli w jakim kraju pisaliśmy maturę. Brytyjski dokument wiele upraszcza. Trzeba mieć dobre wyniki i pieniądze na czesne – czyli jak wszędzie… Ukończenie np. polskiej szkoły średniej zmusza ucznia jeszcze do egzaminów językowych, a czasem nawet dodatkowych egzaminów klasyfikacyjnych… Studia są zawsze płatne, ale można oczywiście starać się o stypendium, które pokrywa koszty. 

LEŚ: Czy uważasz, że istnieje coś, co należałoby zmienić?

O: Pewnie wiele i całe tłumy uczniaków zgłosiłyby się tu biegiem z podpowiedzią, ale aktualnie nic nie przychodzi mi do głowy. 

LEŚ: Dziękuję bardzo za poświęcony czas i wyczerpujące odpowiedzi!



Prowadzisz bloga językowego? Chcesz do nas dołączyć i współtworzyć cykl "W 80 blogów dookoła świata?" Wyślij swoje zgłoszenie na adres: blogi.jezykowe1@gmail.com 

A oto wpisy innych uczestników akcji "W 80 blogów dookoła świata". Gorąco polecam!


Francja:

Uzależnienie od francuszczyzny: O szkole poniekąd francuskiej i francuskim systemie ocen http://aulnay-aulnay.blogspot.com/2014/08/o-szkole-poniekad-francuskiej-i.html

Holandia:
Język holenderski - pół żartem, pół serio: Edukacja w Holandii http://jezykholenderski.blogspot.com/2014/08/edukacja-w-holandii.html

Niemcy:

Niemiecka Sofa: Jak wygląda nauka w niemieckiej szkole? - Wasze opiniehttp://niemieckasofa.pl/2014/08/wyglada-nauka-niemieckiej-szkole-opinie/

Willkommen in Polschland: Witaj bawarska szkoło! Ciekawostki na temat bawarskiej szkoły podstawowej http://polschland.blogspot.de/2014/08/witaj-bawarska-szkoo.html

Rosja: 

Szwecja:
Szwecjoblog: SFI czyli nauka szwedzkiego w Szwecji:http://szwecjoblog.pl/2014/08/sfi-czyli-nauka-szwedzkiego-w-szwecji.html

Talar du svenska?: Jak wybrać szkołę w Szwecji: http://talardusvenska.blogspot.com/2014/08/jak-wybrac-szkoe-w-szwecji.html

Wielka Brytania:
Learn English Śpiewająco: ABC brytyjskiej szkoły: http://english-spiewajaco.blogspot.com/2014/08/abc-brytyjskiej-szkoy.html


Angielski dla każdego: Back to school - brytyjski i polski system edukacjihttp://angielskidlakazdego.blox.pl/2014/08/Back-to-school-brytyjski-i-polski-system-edukacji.html

Wietnam:
Wietnam.info: 9 faktów na temat wietnamskiej edukacji: http://www.wietnam.info/2014/08/9-faktow-na-temat-wietnamskiej-edukacji.html


11 komentarzy:

  1. O, jak dużo różnorodnych pytań! Najbardziej zaskoczyła mnie odpowiedź o wywiadówkach - nie miałam pojęcia,że tak to wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardziej zaskoczyło noszenie czepków przez dzieci z wszawicą :)

      Usuń
  2. Dowiedziałam się sporo ciekawych rzeczy. A prywatne szkoły i mundurki zawsze mi się podobały. Nie wiem, czemu ale zawsze marzyłam,żeby uczyć się w takiej angielskiej szkole lub chociaż na uniwersytecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te mundurki naprawdę fajnie wyglądają, a co ważne są eleganckie (a nie takie paskudne jak próbowano wprowadzić w Polsce), więc czuje się ten prestiż :D

      Usuń
  3. Świetny wywiad, bardzo ciekawy i dobrze się go czytało. Małe uzupełnienie (u Ani też o tym wspominałam): studia są płatne w Anglii, w Szkocji się za nie nie płaci :). Ciekawe jak jest w Walii i Irlandii.

    Mi szkoły brytyjskie kojarzą się głównie z Harrym Potterem :P i pomijając fantastyczne elementy, to chętnie bym do takiej chodziła ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Te czepki to u nas nie do pomyślenia. Zaraz by był wrzask, że piętnujemy dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu tez nie ma czepkow prxynajmniej u nas w szkole. Vi za bzdura

      Usuń
  5. Ciekawy wpis. Czegoś można się nauczyć. Szczególnie jest to wpis dla tych którzy chcieli by jechać. Ciekawe jakie podręczniki mają. Wiem że teraz mnóstwo wydawnictw zagranicznych wchodzi na polski rynek. W języku polskim rzecz jasna prym wiedzie wsip ale w języku angielskim mamy całą gamę Longmana itp

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy wpis! Jeśli chodzi o podręczniki i podejście do (nie)zabierania ich do domu, możemy się sporo nauczyć od Anglików.
    Również jestem zdania, że mundurki to dobre rozwiązanie; rewie mody w szkołach w naszym kraju to często przesada.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...